W jaskrawej sprzeczności z tym, co podpowiada nam nasza intuicja, jawią się wyniki dotyczące średniej długości życia w czasie Wielkiego Kryzysu. Przeciętna długość życia wzrosła wtedy o 6,2 lat. Większość z nas intuicyjnie uznałaby, że w czasach kryzysu długość ludzkiego życia spada ze względu na pogarszające się warunki ekonomiczne. A tu proszę – niespodzianka!
Sławetny „Czarny poniedziałek” , 24-go października 1929 roku, przyczynił się do wydłużenia średniej długości życia w Stanach Zjednoczonych w latach 1929-1932 aż o 6,2 lata. Wydłużenie życia zaobserwowano dla obu płci i dla wszystkich grup etnicznych. Co ciekawe, idąc tym tropem, badacze przeanalizowali i potwierdzili skracanie się średniej długości życia w czasach prosperity. Czyżby był to epidemiologiczny dowód na szkodliwość nadmiaru pracy?
Autorki badań Tapia Granados i Diez Roux proponują szereg wyjaśnień dotyczących obserwowanych zmian. Są to, między innymi:
- zwiększona ilość nadgodzin i obowiązków powodująca podniesienie się poziomu stresu,
- zwiększona konsumpcja alkoholu i papierosów,
- skrócenie czasu snu,
- zmiany w sposobie odżywiania,
- zwiększone zanieczyszczenie powietrza, co w bardzo krótkim czasie jest widoczne w statystykach chorób układu krążenia i układu oddechowego.
Okazuje się więc, że kryzys ma swoje dobre strony, o ile spojrzymy na niego z perspektywy społeczeństwa, a nie tylko przez pryzmat swoich dochodów.
Źródło: University of Michigan News Service
http://www.ns.umich.edu/htdocs/releases/story.php?id=7331


