Robiąc zakupy coraz częściej zwracamy uwagę na informacje umieszczone na etykietach produktów spożywczych. Sprawdzamy ich wartość kaloryczną, skład oraz pochodzenie. Ale czy możemy ślepo ufać producentom, którzy sięgają po najróżniejsze sztuczki, po to tylko, by ich produkty znalazły się w naszym koszyku? Czy faktycznie etykiety są źródłem rzetelnych informacji? Okazuje się, że nie zawsze!
Jak wykazały testy przeprowadzone przez Inspektorat Sanitarno-Epidemiologiczny na zlecenie Wybrednych, w przetworach sojowych z deklaracją „GMO free" (bez żywności modyfikowanej genetycznie) wykryto jej obecność, pomimo wyraźnej informacji o braku GMO w tych produktach. Wśród przebadanych próbek przetworów sojowych z deklaracją „GMO free” dwie, na trzy zawierały substancje zmodyfikowane genetycznie.
W Polsce istnieje obowiązek znakowania przez producentów żywności zawierającej powyżej 0,9% GMO. Taka informacja na etykiecie to ważny element, który pozwala nam na dokonanie świadomego wyboru artykułów znajdujących się na rynku. W praktyce jednak ten przepis nie zawsze jest stosowany, a konsument nabywając produkt spożywczy nie może mieć stuprocentowej pewności, że informacje zawarte na opakowaniu są prawdziwe.
Producenci niechętnie umieszczają na etykietach swoich produktów informacje o obecności genetycznie zmodyfikowanej żywności, gdyż wiedzą, że stawiałoby to ich wyroby na z góry straconej pozycji. Powód tego jest prosty. Istnieje coraz więcej uświadomionych konsumentów, którzy stawiają na produkty naturalne, a znak „GMO free” może być w tym przypadku niezawodną przynętą. Poza tym, jak wskazują badania, produkty z deklaracją „GMO free” mają znacznie wyższą cenę niż wyroby, bez takiego zapewnienia.
Substancje zmodyfikowane genetycznie są jednak coraz powszechniej stosowane przez producentów żywności. Przyczyną tego jest fakt, że rośliny transgeniczne są odporniejsze na szkodniki, dzięki czemu dają większe plony, obniżają koszty produkcji oraz wydłużają przechowalność warzyw i owoców.
Takie postępowanie budzi obawy wśród wielu ludzi. Nie ma wprawdzie jednoznacznych dowodów na niekorzystny wpływ tych produktów na zdrowie człowieka, jednak skutki takiego postępowania mogą ujawnić się dopiero w następnych pokoleniach. Rodzą się również wątpliwości natury etycznej, mianowicie czy ingerencja w genom jest uzasadniona, czy nie przekracza granic wyznaczonych przez naturę?
Kontrole zawartości GMO w artykułach spożywczych są niestety rzadkie, a kary nieskuteczne. Mimo, że specjalistyczne laboratoria przeprowadzają badania na obecność transgenicznych komponentów w produktach żywnościowych, to koszt tych badań jest za wysoki, by móc wykonywać je na szeroką skalę.
Warto być Wybrednym i sprawdzać prawdziwość deklaracji producentów.
Justyna Ptaszyńska


