Czym może grozić w Szwecji brak dowodów na reklamowane treści? Największy koncern kosmetyczny na świecie L’Oreal został pozwany przez szwedzkiego rzecznika konsumentów.
Jak donosi serwis CosmeticsDesign-Europe.com, koncernowi dostało się za reklamę dwóch produktów: Lancom High Resolution i Vichy LiftActive Pro. Pierwszy zachwalany był, jako środek pozwalający na wygładzenie do 70% zmarszczek. Drugi, reklamowany jako „źródło zdrowej skóry” (?!), pozwalający na redukcję zmarszczek o 43%. Najwidoczniej rzecznik konsumentów, nie doczekał się przedstawienia przez L’Oreal dowodów na skuteczność, o której koncern wspomina w treści reklamy. Przytoczenie dokładnych danych na temat procentowej redukcji zmarszczek, może sugerować klientom przeprowadzenie badań na ochotnikach z zachowaniem naukowego reżymu, takiego jak przy badaniu farmaceutyków. Brak takich dowodów, delikatnie mówiąc, świadczy o wprowadzaniu klientów w błąd.
Szwedzkie stowarzyszenia konsumenckie poparły działania rzecznika konsumentów, nawołując do przestrzegania standardów reklamy przez producentów kosmetyków. Podstawowymi wymaganiami jest poparcie wyników badaniami na ochotnikach z wykorzystaniem grupy kontrolnej bądź grupy stosującej placebo. Innym wymogiem jest przeprowadzanie badań na ochotnikach należących faktycznie do grupy docelowej. Chodzi o to, żeby redukcja zmarszczek w kremach dla osób starszych nie była testowana na osobach o wiele młodszych, u których redukcja ta faktycznie może być o wiele szybsza.
Czy jest w Polsce instytucja, która zajmuje się sprawdzaniem prawdziwości danych podawanych w reklamie kosmetyków?
Rafał Sornek


