Kontrole przeprowadzone na zlecenie UOKiK, tradycyjnie wykryły szereg nieprawidłowości. Producenci mimo, iż zwolnieni zostali z obowiązku przestrzegania wielu norm, często mają problem z przestrzeganiem deklaracji zawartych na etykietach swoich produktów.
Mogłoby się wydawać, że rzeczą łatwą jest poprawne oznakowanie, samodzielnie wyprodukowanych surowców. Niektórzy ulegają jednak pokusie, „podrasowania” swego wyrobu na etykiecie. Czytając oświadczenie wiceprezes UOKiK nasuwają mi się dwie wątpliwości:
1. Dotkliwość kary
W trakcie kontroli nałożono 223 mandaty na kwotę 40 tys. złotych. Daje to średnią wysokość mandatu równą 179,3 złotych. Czyli mniej, niż zapłacimy za przekroczenie prędkości o 20 km/h. Czy w takim razie kary te spełniają jakąkolwiek funkcję odstraszającą? Bardzo wątpię.
2. Kary dla uczciwych
Lakoniczna wypowiedź dla prasy informuje tylko o procentowym wzroście wykrytych nieprawidłowości. Nie wiadomo, który z producentów był dobrym, a który tym złym. W rezultacie w Polskę idzie przekaz, że jesteśmy oszukiwani na potęgę, a uczciwi producenci obrywają za nie swoje winy. Chyba, że założymy, że większość z nas ma czas i cierpliwość do przeglądania całego 462 stronicowego raportu z Zestawieniem zbadanych laboratoryjnie produktów.


