Pech nie opuszcza specjalistów od reklamy, pracujących dla firmy Olay. Zdjęcie modelki Twiggy, reklamującej kosmetyk marki Olay zestawione z jej fotografią obecną w reklamie, uruchomiło lawinę protestów konsumentów.
Tym razem poszło o rozjaśniacz do powiek, reklamowany przez Twiggy. 700 konsumentów poskarżyło się do brytyjskiego Urzędu ds. Standardów w Reklamie (ASA – Advertising Standard Authority), że reklama wprowadza w błąd. Akcję przeciwko retuszowi, wsparła również szkocka senator Jo Swinson. Patrząc na zestawienie dwóch zdjęć zamieszczone w gazecie Telegraph, faktycznie trudno uwierzyć, że efekt redukcji zmarszczek został osiągnięty tylko dzięki kosmetykom Olay.
Po protestach, koncern P&G przyznał się, że zdjęcie zostało poddane lekkiemu retuszowi, co jest niezgodne z polityką firmy (?!). Reklama została wycofana i zostanie zastąpiona zdjęciem bez retuszu zmarszczek dookoła powiek.
Innym interesującym zarzutem był negatywny wpływ reklamy na postrzeganie swojego własnego ciała. Ten zarzut Urząd odrzucił. Trudno jednak nie zgodzić się z tą decyzją. Zawsze przecież znajdzie się ktoś, kto może poczuć się źle, patrząc na ładniejszą od siebie modelkę występującą w reklamie.
Jak widać wyspiarze niezmiernie poważnie podchodzą do sprawy rzetelności w reklamie. W marcu reklama tej samej marki została zakazana, o czym pisaliśmy już wcześniej. Zapewne po drugiej wpadce w ciągu roku, specjaliści od reklamy będą bardziej uważać na to, co pokazują klientom. Chyba, że wpadną na niecny pomysł i zamkną modelki w odosobnionych miejscach tak, aby paparazzi nie mieli dostępu do zdjęć ich twarzy bez retuszu.
Rafał Sornek / Wybredni.pl


