Tuż przed Sylwestrem wiele Pań i Panów wkłada wiele wysiłku w to, aby w ostatnią noc roku oczarować przedstawicieli płci przeciwnej i wzbudzić zazdrość u osobników tej samej płci. Jak się okazuje, to jak jesteśmy postrzegani da się zmierzyć. Na razie, tylko w przypadku płci pięknej.
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornia i Uniwersytetu Toronto, doświadczalnie wyznaczyli, że kobieta jest postrzegana jako najbardziej atrakcyjna wtedy, kiedy stosunek rozstawu oczu do szerokości twarzy wynosi 46%, a stosunek pionowej odległości pomiędzy oczami a ustami do wysokości twarzy wynosi 36%. Badania dotyczą tylko białych kobiet. Mężczyźni i inne grupy etniczne będą jeszcze musiały trochę poczekać na wyznaczenie ich wzorców piękności.
Odkrycie ma to wiele poważnych konsekwencji:
Po pierwsze, jeżeli to właśnie te proporcje mają decydujący wpływ na urodę, to stosowanie kosmetyków i makijażu na nie wiele się zda. Osoba, która będzie chciała się poddać naprawdę skutecznej kuracji upiększającej będzie musiała się poddać, dość inwazyjnej podejrzewam, chirurgii twarzy wydłużającej lub skracającej wybrane kości.
Po drugie, jeżeli zgodność z tymi proporcjami naprawdę tak mocno wpływa na postrzeganie naszej atrakcyjności, to za kilka do kilkunastu lat, ludzie będą dobierać się tak, aby ich dzieci miały te najbardziej pożądane proporcje twarzy. Innym rozwiązaniem może być inżynieria genetyczna pozwalająca wpływać na proporcje twarzy w dorosłym życiu.
Istnieje też jeszcze inne możliwe zakończenie tej historii. Powtórzenie tych badań za kilka, kilkanaście lat da zupełnie inne rezultaty. Dlaczego? W końcu na przestrzeni wieków, nasze gusta wielokrotnie się zmieniały. Wystarczy wejść do najbliższego muzeum malarstwa, żeby się o tym przekonać. Ciekawe czy ktoś podejmie się badań nad przyczynami zmian naszych gustów w czasie?
Rafał Sornek
Źródło: http://www.eurekalert.org/pub_releases/2009-12/uot-rdn121609.php


