Jak donosi New York Times, w amerykańskich rodzinach coraz częstszym powodem sprzeczek jest jedzenie i styl życia. Zdrowy styl życia może być zarzewiem ostrych konfliktów rodzinnych, zwłaszcza gdy jedna ze stron traktuje go jako dogmat.
Dziennik podaje przykład pary, w której oboje hołdują zdrowemu stylowi życia. On codziennie dojeżdża 20km do pracy rowerem, zawsze wychodzi na zakupy z torbą wielokrotnego użytku. Mimo to spotyka się z zarzutami swojej, że nie jest dostatecznie ekologiczny. Jego dziewczyna czuje się „zdołowana” faktem, że zbyt długo puszcza wodę podczas golenia, że kupuje zbyt wiele rzeczy przez internet, podczas gdy ona stara się wieść jak najmniej materialistyczne życie.
Medialna debata na temat skutków globalnego ocieplenia coraz częściej przenosi się pod strzechy. I coraz częściej powoduje, że w rodzinach powstaje nowa, „zielona” linia podziału. Eko styl życia zaczyna przez niektórych być traktowany nieomal jak religia. I dlatego niechęć pozostałych współlokatorów do jej „przyjęcia” prowadzi do konfliktów, czasami bardzo trudnych do zażegnania.
Coraz częściej zdarza się, że podczas familijnych spotkań, Pani domu serwuje wegetariańskie potrawy, a teściowie ostentacyjnie wyciągają swoje hot-dogi. W dodatku na styropianowych tackach, bo tak smakują najlepiej. Atmosfera dodatkowo zagęszcza się, gdy „mamusia” zaczyna wyliczać, że korzystanie ze zmywarki jest dla środowiska większym złem, niż korzystanie z jednorazowych tacek.
Terapeuci rodzinni ostrzegają przed wzrostem liczby sprzeczek i być może rozwodów, wywołanych nierównomierną szybkością „dojrzewania” do ekologicznego trybu życia. Pamiętajmy o tym, że nie wszyscy nasi bliscy muszą od razu i bezwarunkowo dzielić nasze przekonania. Mimo, że my jesteśmy przekonani o absolutnej słuszności.
Na podstawie: http://www.nytimes.com/2010/01/18/science/earth/18family.html?em


